
Robert Sochacki
wystawy i realizacje...
2002r. - "Anioły" - w holu Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego
"aniołowie są bytami, które wykraczają poza logikę naszej egzystencji"
Walter Nigg
Niebo, lot, białe skrzydła zanurzone w środek miasta między mury kamienic.
Jak sprowokować przechodnia do współistnienia z aniołami, pozwolić mu przeobrazić swój świat w anielski?
Ta prowokacja mieści się w połączeniu skrzydeł z oswojonymi przedmiotami z domu, parku, ulicy.
Krzesło, ławka, stojak kuszą swoją bliskością znaczeń, a połączenie ich z wyniosłą strukturą białych, majestatycznych skrzydeł daje zderzenie rzeczywistości ze snem, marzeniem, metafizyką istnienia.
To połączenie nieba z ziemią daje efekt surrealności, która poprzez swoją bliskość i wejście między świat realny spełnia funkcję prowokacji artystycznej. Zakłócając codzienność doświadczeń pozwala przechodniom odczuć swoje pragnienie przeistoczenia. Wystarczy usiąść na ławeczce, oprzeć głowę o poręcz krzesła lub stanąć przy metalowym stelażu, aby u moich ramion znalazły się skrzydła. Wiek, płeć czy kolor skóry nie ma znaczenia.
JESTEM ANIOŁEM!
Przechodząc przez ulicę, wchodząc do biblioteki lub kupując papierosy spotykam anielskie skrzydła przytwierdzene do ławki, krzesła i stojaka. Piękne, białe na miarę człowieka. Ale miejsce na ławce, krześle czy przy stojaku jest puste, oczekujące, wzywające do uzupełnienia obrazu.
Anioły poszły na spacer pozostawiając nam skrzydła? A może ich już nie ma i trzeba je zastąpić człowiekiem? A może to ta odrobina anielskości, którą każdy z nas nosi w sobie i trzeba ją tylko uwolnić?
To pierwszy krok do nieba. I odrobina nieba na ziemi. Oczekująca, prowokująca, wzywająca do uczestnictwa. Wystarczy usiąść. Znajomy zrobi zdjęcie i pozostanie ślad naszego anielskiego istnienia. W ten sposób ta instalacja wpisuje się w otaczającą nas współczesność z jej zgiełkiem, chaosem, pośpiechem i zagubieniem. W swojej ciszy wyczekiwania zatrzymuje na chwilę przechodzących ludzi.
Do naszego świata przyczepiły się skrzydła. Ich majestatyczna melancholia przywołuje obrazy lotu, nieba, aniołów a jednocześnie smutek opustoszałego jesienią parku. Milcząco czekają na odwiedziny i wspólne przeniesienie się w magię sztuki, która może nawet uczynić z nas anioły i przenieść nas w inną rzeczywistość, kiedy ta, w której żyjemy staje się nie do zniesienia. Albo choć na chwilę przenieść nas w radość bycia niebiańskim ptakiem tu na ziemi, na chodniku, odbijając się w lśniących szybach współczesnego miasta. Tam można zobaczyć swoją twarz otuloną w białe pióra i wyrastające nam z ramion skrzydła.
Sens obiektów "Anioły" zamyka się w tym właśnie współistnieniu z dynamiczną rzeczywistością, pełną pośpiesznie wędrujących dokąś ludzi i jednocześnie w swojej od niej artystycznej niezależności i metafizycznym kontraście.
"czy ten świat, którego istnienia dowieść nie mam nadziei,
zamieszkiwany przez anioły, święte a nieubłagane,
jest mniej realny, niż ten, który otrzymaliśmy za mieszkanie?"
Gustav Davidson